Kim jesteśmy?
W brutalnej subkulturze męskiej stosunek do jedzenia jest wyłącznie utylitarny, jeśli to, oczywi?cie, nie śniadanie. Szaszłyk to rodzaj relaksu, w zestawie z wanną, wszystko inne jest pogardliwie nazywane „chomikiem” lub „chryuchowem”. Zaostrzyłem pierogi, zamówiłem sushi, chwycił burgera, schrzanił zapaśnika, wpychamy sobie wszystko do głów, bez zająknięnia. U zawodowych sportowców, oczywi?cie, jest jakieś pojęcie „zdrowego” czytaj wi?cej »


























